29.11.2015

MOJE WYNIKI BADAŃ KRWI ( 16 lat bez mięsa )

Pewnie wszyscy wiemy, że bez względu na to, na jakiej diecie jesteśmy i jak wygląda nasz styl życia, powinniśmy regularnie się badać. Nawet jeśli nic nas nie boli i nie chorujemy. Tylko ilu z nas to robi?

Skoro osoba taka jak ja, która bardzo stresuje się wizytami u lekarzy, jest w stanie raz na jakiś czas się przełamać, to wierzę, że każdy może zrobić to samo :) oczywiście trzeba "tylko" chcieć.



Przyznaję się, że długo zwlekałam z pójściem do laboratorium. Po pierwsze źle reaguję na pobieranie krwi (w trakcie i po badaniu muszę leżeć). Po drugie zawsze towarzyszy mi silny strach, że usłyszę negatywną diagnozę.
Jednak postanowiłam być dzielna :) i udałam się do szpitala z listą, co chciałabym zbadać - wybrałam to, co ciekawiło mnie pod kątem własnego organizmu.


Bardzo interesował mnie poziom żelaza. Właściwie poszłam na badanie krwi wyłącznie z myślą o nim, a resztę zrobiłam przy okazji. Od razu podkreślam, że NIE badamy poziomu żelaza, a ferrytyny !! - jeżeli jej poziom jest wysoki z pewnością nie mamy niedoboru.
Lekarze chętniej wypisują skierowania na żelazo, bo jest tańsze, ale polecam samemu o siebie zadbać i wydać 20zł, niż otrzymać bezwartościowy wynik za darmo. Zwłaszcza jeśli będziemy chcieli rozpocząć suplementacje, ważne aby podjąć decyzję w oparciu o wynik ferrytyny, inaczej można zrobić sobie krzywdę.
Kolejną rzeczą był cholesterol. Dużo się mówi o skutkach jego podwyższonego poziomu, natomiast ja chciałam sprawdzić, czy nie jest on u mnie czasem zbyt niski, co także jest niebezpieczne dla zdrowia.
Oprócz tego zbadałam kilka innych rzeczy, ale o tym niżej.

Przejdźmy do konkretów.

MOJE WYNIKI:

Morfologia - wszystko ok.
MCV 87, PLT 199, HCT 42, WBC 7,3, czyli wszystko książkowo pośrodku normy.


Rozmaz - również w normie, jedynie EO na jej górnej granicy.

Aspat, alat, bilirubina - w normie (23; 21; 0,7).
Albuminy - w normie (4,8)
Kwas moczowy - w normie (3,8)

Cholesterole:
całkowity - 182,4 (140-200)
HDL - 41,6          (35-60)
LDL - 130,1         (0-150)
TG - 53,5             (35-150)
- jest w normie, ale wolałabym trochę wyższe TG,  a niższe LDL ;)

Potas - 3,75, przy dolnej granicy normy (to mnie zdziwiło, przecież jem tyle bananów)
Sód - 139,4, w normie


Wapń - 9, w normie
O swoje kości się nie martwię, ponieważ wcześniej miałam robione badanie gęstości kości (densytometrię) , które wyszło znakomicie :)

Ferrytyna - 25,16 przy normie 13-150 czyli niby ok, ale jednak słabo. Będę chciała ten wskaźnik podnieść, ponieważ ze względu na problem z włosami, z którym borykam się od dłuższego czasu, przypuszczam, że to właśnie zbyt niskie żelazo jest jego przyczyną.

Podsumowując - przede wszystkim skupię się na ferrytynie. Przy problemach z włosami, istnieje zasada, że dopóki poziom ferrytyny nie przekroczy +/-70, nie zaczną się one odbudowywać. Oczywiście nie zawsze to wystarczy, bo problem może leżeć głębiej, ale regułą jest, że jeśli tego warunku się nie spełni, nic innego raczej też nie pomoże.
Postawię na suplementację, za kilka miesięcy zbadam się ponownie i w zależności od rezultatów podejmę dalsze decyzje. (proszę mi nie polecać pokrzywy, soku z buraków czy natki z cytryną ;)- to wszystko w mojej diecie od zawsze było i z pewnością nie sprawi, że ferrytyna skoczy z 20 na 100)
Chcę też podnieść trochę potas - włączyłam do diety sok pomidorowy (nie lubię, ale przez kilka dni już się zdążyłam przyzwyczaić) oraz duże ilości suszonych moreli.

Ogólnie jestem zadowolona z wyników.Zachęcam i was do sprawdzenia swojego stanu zdrowia.
Mam wrażenie, że część wegan, tak bardzo wierzy w to, że ich styl odżywiania jest dietą-cud, która nie wymaga żadnych suplementów, lekarstw czy wizyt u lekarzy, że całkowicie olewa ten temat... a może to ze strachu przed tym, że jednak wyniki okażą się złe i trzeba się będzie przyznać - przede wszystkim przed samym sobą - że jednak coś w menu było nie tak jak należy ?

Przemyślana dieta, duża aktywność fizyczna i profilaktyczne badania na pewno są w stanie bardzo podnieść jakość naszego życia aż do starości. Dbajmy o siebie :-)

15 komentarzy:

  1. jeśli chodzi o badania krwi i wizyty u lekarza mam dokładnie tak samo, jak Ty. tyle tylko, że Tobie "przeszło" a mnie jeszcze nie. o jakiegoś czasu myślę o tym, aby zrobić badania pod względem poziomu cukru i badania dot. tarczycy, ale cóż...jakoś brakuje mi odwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie pomógł nacisk ze strony kolegi, który przy każdej rozmowie pytał czy już się zbadałam i bardzo na to naciskał - często wręcz w niegrzeczny i chamski sposób, ale dzięki temu bardziej sobie pewne sprawy uświadomiłam.
      Najważniejsze to chyba uświadomić sobie czego tak naprawdę się boimy i spróbować to przepracować, być może z czyjąś pomocą... Mam nadzieję, że się przełamiesz:) zawsze lepiej iść do lekarza gdy czujemy się jeszcze ogólnie ok i można będzie podjąć zwykłe leczenie w razie potrzeby, niż doprowadzić się do stanu, w którym będzie musiała przyjechać po nas karetka... Zbliża się nowy rok, więc może niech badanie cukru i tarczycy stanie się noworocznym postanowieniem, które zrealizujesz zaraz na początku stycznia? :)

      Usuń
  2. U mnie wykryli podwyższony poziom potasu we krwi... mam przez to nieprzyjemne skutki uboczne jak np, uciążliwe skurcze mięśni. Lekarz powiedziała że to nic i niepotrzebne mi badania czy nie mam np, niewydolności nerek... Czy można jakoś obniżyć jego poziom jedzeniem? Czymkolwiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem jak bardzo masz podwyższony ten poziom, ale może warto jeszcze porozmawiać z innym lekarzem?
      Potasu jest dużo w bananach, suszonych owocach, pomidorach, awokado - jeżeli jesz tego bardzo dużo, to ograniczenie tych produktów powinno pomóc. Chyba że taki stan jest spowodowany problemem z nerkami, nadnerczami albo czymś jeszcze innym, wtedy już tylko lekarz mógłby pomóc, ja niestety nie dysponuję wiedza medyczną.

      Usuń
  3. O właśnie, w niedługim czasie wybieram się na badania, mam już nawet skierowanie na morfologię i cholesterol (oczywiście tylko ten całkowity, więc pakiet sobie rozszerzam o resztę i jeszcze inne wskaźniki xd). W każdym razie, choć dieta roślinna niesie ze sobą przeogromne korzyści, nie zawsze może ona nas uchronić od wszystkich chorób tego świata albo czynnikami genetycznymi (swoją drogą, może to właśnie genetycznie słabsze przyswajanie żelaza u Ciebie?). Badać się warto, to bez wątpienia ;)
    Co do potasu... może koncentrat pomidorowy bardziej Ci smakuje? Ogólnie, warzywa jako grupa mają mnóstwo potasu, i fasola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym potasem, to chyba trochę niepotrzebnie spanikowałam na samym początku, bo teraz widzę, że laboratorium w którym się badałam ma wyżej ustaloną normę niż inne miejsca. no ale większa ilość pomidorów w diecie mi nie zaszkodzi :) Koncentrat lubię i dość często dodaje do duszonych warzyw.
      nadal uważam, ze dieta roślinna jest korzystna i podejrzewam, że gdybym objadała się wątróbką, to żelazo może by było lepsze, ale pewnie inne wskaźniki wypadłyby gorzej.

      Usuń
  4. 99 procent społeczeństwa oddałoby rękę za takie wyniki-rewelka;) weganie góra ;) czy mogłabyś napisać jaki konkretnie produkt wprowadzisz jako suplementację?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam w tej chwili 3 opakowania różnych tabletek, ponieważ już dość dawno podejrzewałam u siebie obniżone żelazo, ale ponieważ nie miałam pewności, to wrzuciłam je do szafy, bo jednak bałam się suplementować w ciemno.
      wszystkie mają ok 20mg żelaza w tabletce, biorę 2 tab. dziennie.
      Nie chciałabym niczego polecać, bo jeszcze sama nie wiem czy warto.

      Usuń
  5. A badałaś poziom wit. D i B12? To dla mnie jest priorytet w badaniach, wapń też. Super, że masz dobre wyniki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wit D nie badałam, bo sądzę, że każdy w Polsce (bez względu na dietę) ma zimą jej niedobór, więc przyjmuję suplement w ciemno.
      b12 pominęłam, bo wyszłam z założenia, że jest ok, a inne rzeczy interesowały mnie bardziej. Już teraz trochę się przeraziłam jak pielęgniarka pokazała mi 3 pojemniczki na moją krew, wiec gdyby miał dojść czwarty, to chyba bym uciekła z gabinetu ;)

      Usuń
  6. Super, że jesteś zadowolona. Ja właśnie też mam niską ferrytyne:/ Jestem ciekawa jak będziesz z tym "walczyć", gdzieś czytałam, że żelaza lepiej nie suplementować(w sensie tabletkami)...ale szukałam i nie mogę odnaleźć tego artykułu(był chyba na pub medzie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, suplementacja żelazem może być niebezpieczna, o ile nie wiemy jaki jest nasz poziom ferrytyny. u mnie jest na tyle niski, że na razie tabletki mi nie zaszkodzą. oczywiście zamierzam mieć to pod kontrolą, za kilka miesięcy zbadam się raz jeszcze, porównam wyniki i w razie potrzeby pójdę z tym do lekarza, bo jednak sama nie chcę za bardzo kombinować, żeby nie zrobić sobie krzywdy.

      Usuń
  7. Gratuluję super wyników. :)
    Ja teraz dawno nie robiłam żadnych badań, ale zdobyłam już skierowanie i wybieram się w tym tygodniu do laboratorium. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie trzymam kciuki :) pewnie wszystko wyjdzie ok, w końcu zdrowa dieta i ruch robią swoje :)

      Usuń
  8. W czasie ciąż uzupełniałam sobie żelazo suszonymi śliwkami. Około 10 sztuk dziennie. Szybko poprawiły mi się wyniki badań. Ginekolog był pewien, że to od zalecanej mi wątróbki, ale wyjaśniłam mu, że nie jadam takich rzeczy jak wątróbka. Nie rozumiał, ale przyjął do wiadomości, że nie jem mięs, podrobów i takich tam.

    OdpowiedzUsuń

AddThis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...